Mnie wręcz rozbawiło, ale co ja przed chwilą robiłam? Ja jestem jakaś nie normalna!
Ale pytanie czy on tego chciał? Przecież ja go tak nienawidzę!!!
Dosyć Olivia spróbuj przekonać Jim'ma, żeby zakończył tą szopkę z Leo, może na wstęp tego "związku" każe nam zaręczyć się a potem ślub, wesele, noc poślubna, miesiąc miodowy i dziecko... Dużo wymieniać, ale ja do takich rzeczy nie dopuszczę,
myśleć potrafię, ale czy umiem załatwić?
A no tak bym zapomniała, jestem na tej niespodziance i bardzo mi się podoba!!!!
Mama Leo kupiła mi sukienkę, a Leo jakiś tam inny ciuch, nic nie zdążyłam
powiedzieć, bo musiałam iść się przebrać, bo
gdzieś indziej czekała dalsza część niespodzianki.
Więc jak wspominałam poszłam się przebrać, wzięłam sukienkę i dobrałam
do niej dodatki, wyglądałam tak, umalowałam się i umyłam zęby oraz pomalowałam
paznokcie (tak jak na obrazku), wzięłam torebeczkę i ruszyłam ku dołu
Leo już na mnie czekał.
- Witam moją piękność - powiedział z wywołanym uśmiechem
- Hej kotku - odparłam
- No to jak jedziemy mamo? - zapytał się Leo
- Tak, tak - odpowiedziała
- Mam na dzieję proszę pani, że ta niespodzianka dużo nie kosztowała, z resztą jak tak sukienka - wskazałam na moją sukienkę
- Dla Ciebie wszystko kochana, aaa no tak i jeszcze najważniejsze mów mi mamo - powiedziała mama Leo
- Dobrze pro... mamo - odparłam
Jesteśmy już w drodze i już zdążyłam się dowiedzieć, że to będzie skromny bal naszego związku z Leo, zaskoczyłam się nigdy na cześć mojego "chłopaka" nie miałam balu ani imprezy. Jestem już w środku jest tu pięknie.
- Liv? - zapytał mnie Leo
- Tak? - odpowiedziałam na pytanie, pytaniem
- Coś dzisiaj przygaszona jesteś, co się stało? - zapytał po raz kolejny
- Mam jakiś zły dzień - odpowiedziałam
- No choć tutaj - powiedział i pomachał ręką żebym podeszła i się przytuliła,
tak też zrobiłam. Usiedliśmy wygodnie na sofie, która znajdowała się
w sali, wszyscy (czyt. goście) bawili się znakomicie tylko ja i Leo siedzieliśmy przytuleni
w siebie. Po chwili Leo chwycił moją dłoń.
Ale pytanie czy on tego chciał? Przecież ja go tak nienawidzę!!!
Dosyć Olivia spróbuj przekonać Jim'ma, żeby zakończył tą szopkę z Leo, może na wstęp tego "związku" każe nam zaręczyć się a potem ślub, wesele, noc poślubna, miesiąc miodowy i dziecko... Dużo wymieniać, ale ja do takich rzeczy nie dopuszczę,
myśleć potrafię, ale czy umiem załatwić?
A no tak bym zapomniała, jestem na tej niespodziance i bardzo mi się podoba!!!!
Mama Leo kupiła mi sukienkę, a Leo jakiś tam inny ciuch, nic nie zdążyłam
powiedzieć, bo musiałam iść się przebrać, bo
gdzieś indziej czekała dalsza część niespodzianki.
Więc jak wspominałam poszłam się przebrać, wzięłam sukienkę i dobrałam
do niej dodatki, wyglądałam tak, umalowałam się i umyłam zęby oraz pomalowałam
paznokcie (tak jak na obrazku), wzięłam torebeczkę i ruszyłam ku dołu
Leo już na mnie czekał.
- Witam moją piękność - powiedział z wywołanym uśmiechem
- Hej kotku - odparłam
- No to jak jedziemy mamo? - zapytał się Leo
- Tak, tak - odpowiedziała
- Mam na dzieję proszę pani, że ta niespodzianka dużo nie kosztowała, z resztą jak tak sukienka - wskazałam na moją sukienkę
- Dla Ciebie wszystko kochana, aaa no tak i jeszcze najważniejsze mów mi mamo - powiedziała mama Leo
- Dobrze pro... mamo - odparłam
Jesteśmy już w drodze i już zdążyłam się dowiedzieć, że to będzie skromny bal naszego związku z Leo, zaskoczyłam się nigdy na cześć mojego "chłopaka" nie miałam balu ani imprezy. Jestem już w środku jest tu pięknie.
- Liv? - zapytał mnie Leo
- Tak? - odpowiedziałam na pytanie, pytaniem
- Coś dzisiaj przygaszona jesteś, co się stało? - zapytał po raz kolejny
- Mam jakiś zły dzień - odpowiedziałam
- No choć tutaj - powiedział i pomachał ręką żebym podeszła i się przytuliła,
tak też zrobiłam. Usiedliśmy wygodnie na sofie, która znajdowała się
w sali, wszyscy (czyt. goście) bawili się znakomicie tylko ja i Leo siedzieliśmy przytuleni
w siebie. Po chwili Leo chwycił moją dłoń.
- Yooo... Leo, Liv czemu się nie bawicie? - zapytał Mateo
- A no widzisz - odparłam
- Liv, czas się bawić a nie miziać się na kanapie - powiedziała Sel, wyglądała ślicznie
Nagle parka odeszła trzymając się za ręce.
- Mogę Cię prosić do tańca? - zapytał Leo
- Oczywiście - odpowiedziałam
Tańczyliśmy wtuleni w siebie, gdy nagle na balu zjawił się...
________________________________________________
Przepraszam, że nie piszę często, ale wiecie dla nauczycieli "Co to za dzień bez sprawdzianu?".
Ale jest 7 rozdział, widzę, że coraz więcej osób mnie czyta, bardzo się cieszę.
Już niedługo następny czyli 8 rozdział opowiadania...
//Misiaczek

2 komentarze:
oooo tańczyli ze sobą
jak się dowiem kto im przerwał to zamorduje go na miejscu
Ps Rozdział jak zwykle Bosli
Już się nie mogę doczekać kolejnego! :D
Czekam z niecierpliwością! :D
Śliczny ten rozdział! :**
Tańczyli! :)
Jak słodko! *,*
Koocham to! ♥
Prześlij komentarz